LOFOTEN TOURIST SPECIAL:

ZIMA NA LOFOTACH

Bez wątpienia, Lofoty są fantastyczne latem. Nietknięta cywilizacją natura. Idyllyczne rybackie chaty. Świecące o połnocy słońce, topiące archipelag w barwach o skali jakiej nadaremnie szukać w innych zakątkach świata. Fjordy, bogactwem ryb wabiące wędkarzy z całej Europy. Pomimo tego - coraz więcej turystów przyciagają atrakcje arktycznej zimy.
O tej porze roku pogoda zmienia się bardzo szybko; zmiany te kreują fantastyczną grę światła, od stuleci stanowiącą źródło inspiracji dla artystów. Wbrew pozorom zjawisko polarnej nocy nie odstrasza turystów. Wręcz przeciwnie, zwem przygody wabi z całego świata miłośników niezwykłych przeżyć w ciemności spowijające te najbardziej na północy położone regiony Europy. Na Lofotach noc polarna trwa od 6 grudnia do 6 stycznia.

Przez okres czterech tygodni słońce nie pojawia się na horyzoncie, w zamian śląc tak zwane niebieskie światło, czyli poświatę nadającą arktycznemu krajobrazowi niebieski i fioletowy odcień, nieodparcie zmuszającą do sięgnięcia po aparat fotograficzny lub malarską paletę. Krótki dzień gaśnie po zaledwie 3 godzinach a podekscytowani przybysze ze wszystkich niemal zakątków globu z niecierpliwością wyczekują ciemności. Gdyż wraz z nią pojawia się na niebie magia, która wprowadza w zachwyt nawet nieromantycznie usposobione natury: Aurora Borealis.

Zwana też zorzą północy, światłem północy lub światłem polarnym, od zarania dziejów stanowi ona jeden z najbardziej fascynujących ludzkość fenomenów przyrody. Zorza pojawia się na pozór z niczego, jako lekko zarzące się, zielonkawe światło, stopniowo coraz intensywniej rozświetlając ciemności i rozprzestrzeniające tańczące i wiejące po firmamencie łuki, pasma i kokardy w zielonych, czerwonych, niebieskich i fioletowych barwach. Mimo że mechanizmy powodujące powstawanie zjawiska zorzy są dziś naukowo wyjaśnione, zachowała ona posmak tajemniczości. Od niepamiętnych czasów zapładniała wyobraźnię ludzi, jednocześnie napawając ich lękiem. Skandynawscy rybacy wierzyli, że zorza to odbicia świetlnych refleksów przemieszczających się po niebie ławic ryb. Dla Wikingów oznaczała ona odbywającą się gdzieś krwawą bitwę. Posłannice boga Odyna, Walkirie, przemierzały świat w poszukiwaniu najdzielniejszych, poległych w czasie walki wojowników, których w nagrodę za męstwo sprowadzały na uroczystą biesiadę do odynowej rezydencji. Światło księżyca odbijało się na zbrojach przemierzających konno firmament dziewic, jawiąc się jako polarna zorza. Pierwotni mieszkańcy Skandynawii, Samowie, uważali polarne światła za objawiające się duchy zmarłych. Spokoju zorzy nie wolno było zakłócać rozmową ani ruchami, w przeciwnym razie mogła się ona rzucić na hałasującego i zabić go albo porwać w otchłanie. Toteż Samowie zastygali w bezruchu czekając, aż zjawisko zniknie z firmamentu. Nadali mu nazwę "guovssoha“, czyli "światło, które słychać".
Faktycznie, polarne światła wytwarzają również dźwięki. Powstają one w górnych warstwach atmosfery i są najlepiej słyszalne podczas bardzo cichych nocy. Obserwujący zorze donoszą o występowaniu towarzyszących wówczas odgłosów przypominających syczenie, szelest albo trzask.

Na należącej do archipelagu Lofotów wyspie Austvagoy, w miejscowości Laukvik, znajduje się ośrodek badawczy Polarlightcenter. W okresie od października do marca, stanowiącym najkorzystniejszy sezon dla obserwacji Aurora Borealis, odbywają się tu regularnie naukowe odczyty i referaty, ilustrowane fascynującymi fotografiami i filmami. Nowoczesna, własnoręcznie skonstruowana przez naukowców ośrodka techniczna aparatura pozwala ustalić dokładny czas pojawienia się zorzy; toteż przy sprzyjających warunkach atmosferycznych odwiedzający mają okazję wybrać się razem z naukowcami na wyprawę do najlepszych punktów obserwacyjnych pod nocnym niebem.

Marznąć podczas tego niezapomnianego zjawiska niekoniecznie musimy. Dzięki ocieplającemu wpływowi Prądu Zatokowego,Golfsztromu, temperatury na Lofotach są przeciętnie o 22oC wyższe niż w pozostałych rejonach globu położonych na podobnych szerokościach geograficznych, jak Alaska czy Grenlandia. Ciepłe masy wody z zatoki meksykańskiej zostają transportowane do północnego Atlantyku, skąd z Prądem Norweskim docierają do północnych rejonów. Przeciętne temperatury zimą na Lofotach oscylują w zależności od wyspy pomiędzy minus 3oC i minus 5oC.

Inną zimową atrakcją Lofotów cieszącą się ogromną popularnością są morskie safari z orkami. Od października do stycznia miliony arktycznych śledzi wędrują z Morza Barentsa do Tysfjordu i Vestfjordu, aby złożyć ikrę. Tłuste śledzie są ulubionym przysmakiem orek, które masowo podążają ich śladem. Orki znane są też pod nazwą Killer Whales, czyli wieloryby-mordercy. Te fascynujące, odznaczające się wyjątkową inteligencją ssaki z rodziny delfinowatych należą do biologicznego podrzędu waleni zębowców. Oznacza to, że nie są one zwierzętami roślinożernymi, tylko drapieżnymi. Zabójcami w sensie agresywnych bestii, z upodobaniem przedstawianych jako takie przez żądne sensacji media, Orki z pewnością nie są.
Badacze rozróżniają trzy odrębne gatunki orek: prowadzące osiadły styl życia (resident), wędrowne (transient) i offshore. Kryteria charakteryzujące każdy z nich to społeczne zachowanie, cechy zewnętrzne, dialekt i sposób odżywiania. Mimo że ich obszary życiowe często się krzyżują, gatunki pomiedzy sobą się nie mieszają. Orki należące do resident odżywiają się głównie rybami ławicowymi (łososie, śledzie); w przeciwieństwie do transient, które polują na inne ssaki: foki, lwy morskie, delfiny czy inne, nierzadko większe od siebie walenie. Trzeci gatunek, offshore, jest badaczom wciąż mało znany, jako że stosunkowo rzadko spotyka się go w przybrzeżnych wodach.

Orki z norweskiego wybrzeża prowadzą osiadły styl życia. Żyją w grupach liczących 6-15 osobników, przewodzonych przez najstarszą i najbardziej doświadczoną samicę. Stado składa się z jej potomstwa, całe życie pozostającego w rodzinie w której przyszło na świat – również samce. Każda grupa ma własny styl komunikowania, przekazywany z pokolenia na pokolenie, którego upodobnione elementy służą jako znaki rozpoznacze pokrewienstwa między stadami. Dorosłe samce osiągają długość do 8 metrów i wagę do 9 ton; samice mierzą maksymalnie 6 metrów i ważą 5,5 tony. Orki potrafią poruszać się w wodzie z prędkością do 55 km/h; co czyni je najszybszymi morskimi ssakami.

Zwierzęta słyną z niezwykle precyzyjnych i inteligentnych strategii myśliwskich, które stosują w pogoni za pożywieniem. Posługują się przy tym różnorodnymi technikami, w zależości od typu ściganej ofiary. Pracę koordynują przeważnie w liczących więcej osobników grupach. Badacze z międzynarodowej organizacji "Orca Research Trust" w należącym do Nowej Zenlandii Tutukaka donoszą w magazynie "Marine Mammals" o orkach, które celowo spłukują do wody leżące na lodowych krach foki. W tym celu grupa orek najpierw ocenia sytuację krążac przez pewien czas dookoła kawałka lodu ze znajdującą się na nim ofiarą. Następnie zwierzęta znikają pod wodą, aby po chwili przypuścić atak. Zwartym szeregiem i z szybkością dochodzącą do 45 km/h podpływają do kry, wytwarzając w ten sposób fale, które przelewają się przez kawałek lodu porywając do wody leżącą na nim fokę.(1)
Pomimo że polowanie na inne ssaki jest zgodne z drapieżną naturą orek, z upodobaniem przedstawiano je jako krwiożercze bestie. Amerykańska Navy ostrzegała we wskazówkach dla płetwonurków z 1973 roku przed agresywnymi orkami, które przy najmniejszej okazji dopuszczają się ataków na ludzi. Zupełnie innym podejściem do orek wykazywali się pierwotni mieszkańncy Ameryki. Przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści i legendy Indian z zachodniego wybrzeża wskazują, że wiele plemion z szacunkiem i wręcz czcią traktowało orki. Niektóre szczepy praktykowały polowanie na walenie i delfiny, orek jednakże nie chwytano. Indianie wierzyli, iż zabicie albo zranienie orki przynosi nieszczęście. Jedna z legend donosi też o rytualnej próbie odwagi, której poddawali się młodzi mężczyźni, podpływając w kanu do odpoczywających w przybrzeżnych wodach orek, aby zwinnie przebiec przez ich grzbiety zanim zwierzęta miały czas zanurkować.(2)
Rozdmuchiwane przez media meldunki o orkach atakujących ludzi odnoszą się do zwierząt trzymanych w niewoli w delfinariach i morskich parkach. Natomiast nie zanotowano ani jednego przypadku ataku na ludzi ze strony orek żyjących na wolności, w ich naturalnym środowisku.

W październiku rozpoczyna się na Lofotach trwający do połowy lutego sezon na orkowe safari. Ze Svolvar i Kabelvag wyruszają na morze statki z turystami spragnionymi spotkania z tymi fantastycznymi zwierzętami. Przysłowiowy łut szczęścia odgrywa przy tym też sporą rolę, gdyż orki nierzadko wycofują się na niezakłócane przez turystów obszary.
Szczęśliwcy mogą je obserwować z pokładu statku albo ze specjalnych pontonów, dających możliwość bliższego spotkania nawet "twarzą w twarz". Nie brakuje też ofert dla amatorów szczególnie mocnych wrażeń, którzy mają okazję nurkowania w lodowatej wodzie razem z orkami. Te stworzenia są bardzo ciekawskie. Nie należy się zatem zbytnio zdziwić, kiedy same przejmą rolę obserwatorów, dokładnie ogladając dwunożne, zakłócające ich spokój istoty...
Zima to najciekawsza pora roku dla zwolenników atmosfery autentycznych Lofotów, z dala od zgiełku turystycznego sezonu. To także czas słynnego lofockiego rybołóstwa. Od lutego do końca kwietnia Lofoty pulsują pełnią życia. W tym czasie arktyczny dorsz wędruje z Morza Barentsa do wód Vestfjordu, aby złożyć ikrę i rybacy z całego wybrzeża Norwegii ściągają na archipelag po swoją część "pływającego złota". Porty zapełniają się łodziami i rybackimi kutrami. Chętni doznań turyści mają okazję wypłynięcia z miejscowymi na morze i zostania rybakami na "próbę". Zbudowane w formie piramidy drewniane konstrukcje, hjell, zapełniają się zawieszonym do suszenia dorszem. Nad całym archipelagiem unosi się typowy dla tej pory roku zapach suszących się ryb. W każdej wiejskiej gospodzie można zjeść lokalną, smaczną potrawę ze skrei, arktycznego dorsza, od przeszło tysiąca lat zapewniającego Lofotom gospodarczą egzystencję.
Punktem kulminacyjnym lofockiego rybołóstwa, będącym jednocześnie pożegnaniem zimy, jest coroczny festiwal dorsza. W ostatni weekend marca, kiedy ciepło słonecznych promieni coraz śmielej głaszcze twarze a w powietrzu wisi zapach zbliżającej się wiosny, nadchodzi czas na mistrzostwa świata w łowieniu dorsza, VW i Skreifiske. Wędkarze z całego świata, zarówno profesjonaliści jak i początkujący amatorzy mogą uczestniczyć w tym unikalnym turnieju, który w Norwegii cieszy się kultowym wręcz statusem. Przy okazji - w marcu 2010 jeden z wędkujących na Lofotach Polaków schwytał dorsza o wadze prawie 28 kg, zostając nieoficjalnym mistrzem świata. Nieoficjalnym, gdyż Polacy nie brali udziału w turnieju. Dla porównania: norweski zwycięzca konkursu mógł się pochwalić okazem o wadze "zaledwie" 18 kg... Ale nic straconego: kolejna zima, a z nią kolejny festiwal dorsza, nadejdą na pewno...

(1) Orcas auf Robbenjagd - Ausgeliefert auf der Eisscholle, Stern.de, Artikel vom 17. Dezember 2007
(2) John Stenersen, Tiu Similä, Norwegian Killer Wales, 2004.

<<< powrót

 


Copyright © 2009 LOFOTTOURIST

  Lofotturist EXTRA
Noclegi
Aktywność
Miejsca warte odwiedzenia
Kuchnia
Dojazd
Ważne telefony
  lofottourist.com
O nas
Lofoty
Web Shop
Aktualności
Pośrednictwo turystyczne
Kontakt
  Lofoten Tourist
Touristenblatt / Newspaper for tourists
Storoyveien 91
8301 Svolvar
Norwegia
Tel. Nr. 0049 - (0) 163 - 635 11 89.
post@lofottourist.com
info@lofottourist.com